Autor Wiadomość
... ? xdddd
PostWysłany: Pon 16:26, 27 Cze 2011    Temat postu:

łoo ; ) ja sb wczoraj zrobiłam ` sznyty ` tym czymś ostrym od temperówki ; ) też jest dobre ; D ...ale jednak jak przyjdzie ` ta dobra chwila ` to zaluje ze mam te blizny i wgle .. ; / właseni teraz na biurku lezy żyletka , już przed chwila mialam ja w rece , ale jednak się powstrzymalam od tego .. ; / spojrzałam na jedna blizne , ktora ropieje tak , ze szok ! ;c [/i][/quote]
Kaja9009
PostWysłany: Nie 2:36, 13 Lut 2011    Temat postu:

Kocham się ciąć choć wszyscy to krytykują , pytają tylko i co mi to da że się potne ale ja to kocham to mi pozwala odstresować trudne dni, rozumiem każdego kto chce tego spróbować. Można spróbować i albo to ciągnąć i upiększać ciało lub przestać każdy ma swój wybór i nie można nikogo potępiać. Twoje życie twoja sprawa nikt go nie przeżyje za ciebie. Powodzenia dla was wszystkich niech inni nie decydują za was
parsifala
PostWysłany: Pią 0:59, 01 Maj 2009    Temat postu:

MEDeah wydaje mi się, że najlepiej pokazać to jakiemuś lekarzowi.

Ja pocięłam się dłuższy czas temu pod wpływem chwili, ale nie dlatego, żeby czuć ból albo żeby mieć potem blizny, tylko po to, żeby się zabić (dla mnie do dziś to brzmi strasznie) i nie myślałam wtedy o niczym innym. Ale nie udało się, bo nóż okazał się wbrew pozorom nie dość ostry oraz było zbyt ciemno. Lewą rękę pocięłam wiele razy, ale nie czułam przy tym żadnego bólu, pewnie dlatego, że byłam w dużym szoku. Nie chciałam się ciąć, ale chciałam umrzeć. Prawą przecięłam tylko raz i to bolało bardzo, musiałam w niej coś przeciąć, chyba nie żyłę, ale raczej takie ścięgno pośrodku (jest w budowie ręki coś takiego), ale to i tak nie spowodowało tego czego chciałam. Czułam bardzo wyraźny i nieprzyjemny puls i jak wykapuje ze mnie krew, było ciemno, więc jej nie widziałam i nie utkwił mi na szczęście w pamięci widok zakrwawionej mnie. Po długiej chwili prób wtedy zrozumiałam, że w ten sposób chyba nie jestem w stanie się zabić. Straciłam na tyle dużo krwi, że miałam dziwne czucie w dłoniach, takie, jakby były zdrętwiałe i - co było bardzo nieprzyjemne - uczucie, jakby dłonie były wystawione na ostry mróz, choć temperatura ogólnie powietrza nie była niska. Rozważałam więc w desperacji inny sposób zabicia się, ale wrócił mi na szczęście zdrowy rozsądek i totalnie zrezygnowana wróciłam do domu (czucie w dłoniach wróciło po kilkunastu-kilkudziesięciu minutach od momentu, kiedy przestałam się ciąć), nic już więcej nie mogłam w tej sytuacji zrobić skoro nawet nie mogłam się zabić.
Prawie że nikt nie dowiedział się o tym, co się stało, a z osób mi bliskich nikt nigdy nie zauważył zupełnie niczego - na szczęście. Z otwarcia w ranie na prawej dłoni było widać to coś, co przecięłam i to było obrzydliwe, w ogóle rany na obu dłoniach były obrzydliwe, dłonie były popuchnięte, na lewej naliczyłam że było tam kilkanaście cięć, większych i mniejszych. Czułam się obrzydliwie i chciałam w inny sposób się zabić, ale ostatecznie do tego nie doszło, bo mój problem jakoś się wyłagodził i kiedy z perspektywy czasu na niego patrzę, to nie wydaje się aż takim problemem. Rany zagoiły się po 2-3 tygodniach, na lewej ręce zostały mi trzy widoczne blizny, a na prawej tamta jedna, ale - co dla mnie jest i przedziwne, i wspaniałe - mimo że są widoczne i już pewnie takie zostaną, to ludzie są na nie całkowicie ślepi i nie zauważają ich. Po prostu ślepi - niesamowite. Ewentualnie czasem, gdy w grę wchodzi naprawdę bliska odległość patrzenia, tak odkręcam dłoń (naturalny ruch), żeby wewnętrzna strona nadgarstka nie była skierowana do góry, a poza tym chodzę w normalnych bluzkach z krótkim rękawem i nie ma problemu, choć czasem i tak irracjonalnie boję się, że ktoś to zobaczy.
Co jeszcze mogę powiedzieć - nie chcę tego absolutnie powtarzać już nigdy więcej, bo choć na lewej ręce nic zupełnie nie bolało, to samo cięcie skóry było nieprzyjemne i nieprzyjemne jest samo wspomnienie tego. Nie chciałabym już nigdy tego powtarzać, to nie jest sposób na zabicie się. Zostają bardzo głębokie rany na psychice. Ale czasami lubię po prostu patrzeć na te blizny, choć nie chcę, by ktokolwiek je widział, ani też nie chcę mówić o tym nikomu na głos. Wiem, że to co zrobiłam, było bardzo głupie, ale byłam w wielkim szoku i uznałam to za jedyne wyjście i jedyną ucieczkę. Czasami w problemach o mniejszej skali, gdy trudno ogarnąć sytuację, staje mi przed oczyma tamto wydarzenie i mam wrażenie, że trzeba zrobić to znowu, ale to trwa tylko chwilę (coś jak potrzeba kary jako lekarstwo na poczucie winy). Ale wiem, że nigdy więcej tego nie zrobię, to nie rozwiązuje żadnych problemów. Problemy mogą rozwiązać tylko ludzie i tylko między ludźmi, a nie rozwiązuje ich ostrze. Ja przekonałam się, że ludzie w moim otoczeniu potrafią być wbrew pozorom bardzo wyrozumiali i stopniowo można nauczyć się, jak być silnym, przezwyciężać się i samemu doceniać siebie. To jest bardzo trudne, kiedy się nie próbuje, a tylko przymierza do działania. Kiedy już się pracuje nad sobą, to człowiek ma cel i każdego dnia może być przynajmniej odrobinę lepiej. Ta samoświadomość, że można mimo wszystko stać się silniejszym, spróbować nie dać rozłożyć się na łopatki problemom oraz że można mieć poczucie, że nie jest się tym ostatnim głąbem, narasta bardzo powoli, bo nic nie dzieje się od razu (we mnie nadal narasta, oby nigdy nie przestała). Trzeba pracować nad sobą i chcieć zmienić się na lepsze, mi pomógł dość nieźle w zrozumieniu siebie psycholog. Do dzisiaj (czyli mniej więcej rok po) myślę dużo nad tym, co się stało i powoli zapominam to, co było złe, chcę zapomnieć. Pisanie o tym sprawia mi ulgę, mam nadzieję, że mój post będzie mógł być dla kogoś pomocny.
MEDeah
PostWysłany: Pon 11:54, 27 Kwi 2009    Temat postu:

od razu napiszę, że nie przeczytałam całego tematu, od rana smigam po necie i szukam eh rady.
strasznie się pocięłam i abstrahując od tego, ze bardzo żałuję, że wstydzę się i zła na siebie za to jestem, to szukam maści jakichś. mam dwa głębokie cięcia na nadgarstku. jedno się ładnie zamyka, drugie nie chce, ciągle jest otwarte, musiało trochę skrzepnąć :/ jedno jest niedaleko drugiego, obawiam się, że plastry ściągające mogą nie dać rady, ze względu na bliskość tych cięć. szukam rady co do maści czy innego specyfiku, które ładnie i mozliwie jak najmniej widocznie pomogą zagoić się ranom:(
jeśli ktoś coś wie,to bardzo proszę o jakiś kontakt.
pozdrawiam
med
niepodamnicka
PostWysłany: Sob 21:24, 14 Lut 2009    Temat postu:

Ja się tne od 4 miesięcy i za każdym razem jak to zrobie to potem żałuję Sad
Ania
PostWysłany: Nie 16:56, 25 Sty 2009    Temat postu:

co wy !#?*@ wiecie o cięciu? Ja mam blizne na bliźnie a nie jestem emo czy jakoś tak. Normalna uśmiechnieta dziewczyna. Pierwsza dziara była po smierci mojego chłopaka potem próba samobójcza( pech chciał ze mam mame lekarza i mnie odratowała) potem sie ciałam cały zas bo w skzole nei szło bo koles mnie żucił bo tak. Czesto popadałam w depresje robiłam to pod wpływem chwili. Moje życie sie odmieniło... byłam w ciązy... poroniłam !
strasznie to przeżyłam. Podobno dzieci wybierają sobie rodziców czemu ona wbrała mnie?
Obiecałam ze już nigdy wiecej tego nei zrobie... pozostały mi tylko blizny!
Gość
PostWysłany: Śro 19:17, 10 Gru 2008    Temat postu:

Ja sie tne od roku...Piersze ty były własnie inicjały mojego chłopaka.Teraz tne sie codziennie...To mnie uspakaja...przenosi do innego swiata!ale za to ślady sa okropne.Całą reke mam z bliznach..!Ale nie wiem jak przestac to robić..SadSad
Gość
PostWysłany: Wto 18:36, 30 Wrz 2008    Temat postu:

Robię to już chyba od dwóch lat. Wpierw to było gdy ojciec się upił, zwykłym cyrklem. Po czasie gdy się z nim pokłóciłam zrobiłam to nożem. Bolało? Nie.. sama nie wiem, to ma taki specyficzny ból, przyjemny dla mnie. Gdy teraz robię to już żyletkę za każdym razem przez moje ciało przechodzi przyjemny dreszcz, naprawdę przyjemny. By nikt nie widział robię to tylko na lewej ręce, są blizny widoczne, wypukłe. Teraz robię już to bez powodu, poprostu by było mi przyjemniej, codziennie. Rodzice nie widzą, a może nie chcą widzieć? Wg. niektórych jestem zwykłą nastolatką, mam przyjaciół "szczęśliwy dom". Tylko to jest chrzanienie!
parę razy próbowałam popełnić samobóstwo, udało się? Nie.. cholerna odwaga mnie opuściła! .....
Gość
PostWysłany: Śro 14:22, 06 Sie 2008    Temat postu:

Ja mam rany na prawej i lewej rence oprucz tego na prawej kostce zrobiłam je żyletką zupełnie nie myśląc o bulu spontanicznie poprostu podczas kolejnej kłutni rodziców nie wytrzymałam zamknełam sie w toalecie i sie pociełam niewiem dlaczego to zrobiłam poprostu musiałam to był mój wewnętrzny krzyk który w sobie dusiłąm i musiałam go uwolnić pokazać że jestem na tym świecie chciałam poczuć sie zauważona!!! Sad Sad Sad Sad
Gość
PostWysłany: Wto 17:24, 13 Maj 2008    Temat postu:

ja tez to robie... nie chce, ale robię. nie boli wtedy w glowie tylko ręka. a to lepsiejsze
Gość
PostWysłany: Wto 17:14, 13 Maj 2008    Temat postu:

ja to robię. nie chce, ale robię.
judith
PostWysłany: Nie 2:11, 16 Mar 2008    Temat postu:

jasne, a tacy ludzie jak my, totalnie z dupy na pewno gościowi pomogą...
Nooo...Taaa...
PostWysłany: Sob 18:57, 15 Mar 2008    Temat postu:

Ej, dla was all bez kitu sprawa samookaleczeń jest taka śmieszna...Zastanówcie się...to nie jest śmieszne to all nie jest żartem.Obejrzyjcie sie i zobaczcie ile ludzi to robi??Robi??Why??Bo ma problem...a jego przyjaciele nie widzą tego...:///
TIGER
PostWysłany: Śro 15:21, 12 Mar 2008    Temat postu:

PRZERAZAJĄ MNIE MOJE RANY NA RĘKACH.BARDZO TEGO ŻAŁUJE I NIKOMU NIE POLECAM SĄ DOWODEM SŁABOŚCI.A TAK POZA TYM SĄ DUŻO LEPSZE SPOSOBY NA ODREAGOWANIE.
judith
PostWysłany: Czw 23:03, 28 Lut 2008    Temat postu:

a oczy? stopy? pod pachami...?
świetna sprawa, musisz koniecznie spróbować
p.s-a ty jaki masz powód żeby się ciąć? (jeśli jeden z tych, które już wcześniej się pojawiły to nie trać czasu. Skopiuj, wklej i po sprawie)

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group